Abp Tadeusz Wojda: jeżeli poważnie traktujemy małżeństwo, musimy również poważnie traktować drogę prowadzącą do jego zawarcia

1 godzina temu

– Chrześcijańskie spojrzenie na rodzinę nie może rozpoczynać się od katalogu problemów i zagrożeń. Rozpoczyna się od wiary, iż Bóg jest obecny i działa w historii dwojga ludzi, którzy przyjęli sakrament małżeństwa – mówi przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda w rozmowie z rzecznikiem KEP ks. Leszkiem Gęsiakiem.

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: episkopat.pl
Photo credit: BP KEP
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

W Watykanie rozpoczęło się spotkanie przewodniczących konferencji episkopatów z papieżem Leonem XIV, które potrwa do 14 października. Jest ono związane z 10. rocznicą ogłoszenia posynodalnej adhortacji apostolskiej Amoris laetitia. W rozmowie dla Biura Prasowego Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda opowiedział o polskich przygotowaniach do spotkania w z papieżem, a także o potrzebie adekwatnego rozumienia duszpasterstwa narzeczonych i rodzin. Poniżej publikujemy część wywiadu przeprowadzonego przez ks. prof. Leszka Gęsiaka, rzecznika KEP.

Ks. Leszek Gęsiak SJ: W dokumencie mocno wybrzmiewa przekonanie, iż rodziny nie mogą być jedynie odbiorcami duszpasterstwa. Co to adekwatnie oznacza w praktyce?

Abp Tadeusz Wojda SAC: To jedna z najważniejszych intuicji, które powinniśmy dzisiaj rozwijać. Przez wiele lat przyzwyczailiśmy się mówić o duszpasterstwie „dla rodzin”. Tymczasem trzeba coraz bardziej myśleć o duszpasterstwie tworzonym „z rodzinami” i „przez rodziny”. Chodzi o to, aby rodzina nie była traktowana jedynie jako odbiorca, ale jako podmiot czynny w wypracowywaniu i realizacji form duszpasterstwa, m.in. przez towarzyszenie innym rodzinom, dawanie świadectwa, profesjonalne wsparcie w trudnościach.

Sakramentalni małżonkowie mają własne powołanie i misję. Posiadają też doświadczenie, którego nie zastąpi najlepszy wykład: wiedzą, czym jest codzienna wierność, przechodzenie przez konflikty, przebaczenie, rodzicielstwo, kryzys czy ponowne odnajdywanie bliskości po wielu latach.

Dlatego potrzebujemy małżeństw odpowiednio przygotowanych do towarzyszenia innym – narzeczonym, młodym małżonkom, a po adekwatnej formacji również parom przeżywającym trudności. Chodzi zatem o coś więcej niż pomoc księdzu w prowadzeniu kolejnych inicjatyw. Małżonkowie powinni uczestniczyć także w rozeznawaniu potrzeb rodzin i współtworzeniu duszpasterstwa.

Nie chodzi o zastępowanie księży świeckimi. Chodzi o współpracę różnych powołań i darów we wspólnej misji Kościoła.

Ks. Leszek Gęsiak SJ: Jednym z konkretnych obszarów wskazanych przez biskupów jest przygotowanie do małżeństwa. W dokumencie dość wyraźnie pojawia się problem zbyt krótkich form przygotowania.

Abp Tadeusz Wojda SAC: Tak, i trzeba powiedzieć jasno: czas ma tutaj znaczenie. Nie da się dobrze przygotować człowieka do jednej z najważniejszych decyzji jego życia podczas kilku godzin czy jednego krótkiego spotkania. o ile przygotowanie zostaje nadmiernie skrócone, istnieje niebezpieczeństwo, iż sprowadzimy je do spełnienia formalnego wymogu przed ślubem.

Nie chodzi jednak tylko o liczbę godzin. Równie ważne jest to, czym ten czas wypełnimy i w jaki sposób będziemy towarzyszyć narzeczonym. Potrzebują oni wiedzy, ale również przestrzeni na rozmowę o własnej relacji, wierze, seksualności, rodzicielstwie, odpowiedzialności, sposobach przeżywania różnic i rozwiązywania konfliktów. Potrzebują świadectwa małżeństw, modlitwy i osobistego spotkania. Przygotowanie do małżeństwa ma być przestrzenią dojrzewania do autentycznej miłości, do odpowiedzialności za drugą osobę, dlatego wymaga czasu, towarzyszenia i współpracy z innymi.

Stąd też w przygotowanym stanowisku wskazujemy na potrzebę wypracowania ogólnopolskich standardów przygotowania do sakramentu małżeństwa. Powinny one chronić przed jego banalizacją poprzez stosowanie form skrajnie skróconych, a jednocześnie stopniowo prowadzić nas w stronę modelu katechumenalnego, proponowanego przez Kościół.

Katechumenat nie oznacza po prostu „dłuższego kursu”. Oznacza drogę dojrzewania do sakramentu, a każda droga potrzebuje czasu. Dlatego potrzebujemy jednego i drugiego: odpowiednio długiego przygotowania oraz odpowiedniej jakości tego czasu. jeżeli poważnie traktujemy małżeństwo, musimy również poważnie traktować drogę prowadzącą do jego zawarcia.

Ks. Leszek Gęsiak SJ: Paradoksalnie dużo energii poświęcamy przygotowaniu do ślubu, a jednym z najsłabiej zagospodarowanych etapów pozostają pierwsze lata małżeństwa.

Abp Tadeusz Wojda SAC: To rzeczywiście jeden z obszarów wymagających największej uwagi. Pierwsze lata są czasem bardzo intensywnym. Małżonkowie uczą się wspólnej codzienności, przeżywania bliskości, dialogu, podejmowania decyzji, dzielenia obowiązków i odpowiedzialności, przeżywania różnic, konfliktów i kryzysów, a także rozładowywania napięć i przebaczenia. Pojawiają się kwestie zawodowe i finansowe, relacje z rodzinami pochodzenia, często rodzą się dzieci. Wtedy wyobrażenie o małżeństwie skonfrontowane zostaje z rzeczywistością.

Tymczasem po ślubie nasz intensywny kontakt z parą często się kończy. o ile młodzi małżonkowie sami nie trafią do wspólnoty czy ruchu, przez kolejne lata mogą nie spotkać propozycji skierowanej właśnie do nich.

Dlatego potrzebujemy trwałych form towarzyszenia młodym małżeństwom. Nie musi to oznaczać jednego programu dla całej Polski. Ważne jest przekonanie, iż troska Kościoła o małżeństwo nie kończy się wraz z udzieleniem sakramentu. W pewnym sensie właśnie wtedy zaczyna się jej nowy etap.

Ks. Leszek Gęsiak SJ: Dużo mówimy o programach i różnych formach duszpasterstwa. Czy nie zaniedbaliśmy czegoś bardziej podstawowego – duchowości małżeńskiej?

Abp Tadeusz Wojda SAC: To bardzo ważne pytanie. Duchowość małżeńska nie polega na przeniesieniu duchowości kapłańskiej czy zakonnej do domu. Małżonkowie spotykają Boga właśnie w swoim powołaniu: w tworzonej więzi, czułości, seksualności, przebaczeniu, rodzicielstwie, wspólnej odpowiedzialności, ale również w cierpieniu czy starzeniu się.

Trzeba pomóc im zobaczyć, iż ich wzajemna miłość jest miejscem spotkania z Bogiem. Przebaczyć współmałżonkowi, pozostać przy nim w trudnym czasie, cierpliwie słuchać, troszczyć się o niego w chorobie, po latach na nowo go wybierać – to nie jest tylko „zwyczajne życie”, do którego trzeba później dodać duchowość. Właśnie tam realizuje się ich powołanie.

Z tym wiąże się również wizja parafii jako „rodziny rodzin”. Rodzina potrzebuje wspólnoty, relacji i ludzi, z którymi może przeżywać wiarę i do których może zwrócić się w trudnym momencie.

Ks. Leszek Gęsiak SJ: Pozostaje jeszcze najbardziej dyskutowane zagadnienie Amoris laetitia: osoby znajdujące się w nieuregulowanych sytuacjach małżeńskich. Czy mocne podkreślanie towarzyszenia nie grozi rozmyciem prawdy o nierozerwalności małżeństwa?

Abp Tadeusz Wojda SAC: Takie niebezpieczeństwo pojawiłoby się, gdyby towarzyszenie przeciwstawić prawdzie. Kościół nie może zrezygnować z prawdy o sakramentalnym i nierozerwalnym małżeństwie, ale jednocześnie nie może zrezygnować z człowieka, którego historia życia bardzo się skomplikowała.

Trzeba więc uniknąć dwóch uproszczeń. Pierwszym byłoby przekonanie, iż wystarczy przypomnieć człowiekowi normę i na tym kończy się odpowiedzialność duszpasterza. Drugim – iż skoro sytuacja jest skomplikowana, to norma przestaje mieć znaczenie.

Pomiędzy nimi znajduje się przestrzeń duszpasterskiego rozeznawania. Czasami będzie ono prowadziło do zbadania ważności wcześniejszego małżeństwa, w innych przypadkach będzie wymagało dłuższej drogi duchowej i uczciwego spojrzenia na własną historię, odpowiedzialność, zobowiązania wobec innych osób i aktualny sposób życia.

To nie może być proces powierzchowny ani prowadzący z góry do założonego rezultatu. Potrzebujemy dobrze przygotowanych duszpasterzy, a także dalszego doprecyzowania zasad takiego towarzyszenia w Kościele w Polsce.

Pełny tekst rozmowy znajdą Państwo na stronie episkopat.pl

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

500 tys. pielgrzymów dotarło do Santiago de Compostela. Na czym polega jego fenomen?
Idź do oryginalnego materiału