lead
Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: abpsheen.pl/niedziela.pl/EWTN PolskaPhoto credit: EWTN GCN (tło rozszerzone dzięki AI)
Tekst został opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Abp Fulton J. Sheen, jeden z najwybitniejszych kaznodziejów XX wieku, przyciągał miliony ludzi przed ekrany telewizorów, a jego słowa do dziś inspirują rzesze wiernych na całym świecie. Skąd czerpał do tego siłę? Odpowiedź kryje się w jego najważniejszym, życiowym postanowieniu. W dniu swoich święceń kapłańskich Sheen złożył obietnicę, której pozostał wierny przez wszystkie dni, aż do śmierci: postanowił codziennie spędzać nieprzerwanie jedną godzinę na adoracji Najświętszego Sakramentu. Nazywał ten czas „Świętą Godziną” (z ang. Holy Hour).
Skąd wzięło się to postanowienie? Była to jego osobista odpowiedź na pełne żalu pytanie, które Jezus zadał uśpionym apostołom w Ogrodzie Oliwnym: „Jednej godziny nie mogliście czuwać ze Mną?”. Hierarcha uważał, iż codzienna adoracja jest absolutnym fundamentem życia duchowego, nie tylko dla kapłanów, ale dla wszystkich chrześcijanina. Pomimo niezwykle napiętego grafiku, ciągłych nagrań, podróży i spotkań, abp Sheen nigdy z niej nie zrezygnował. Święta Godzina była dla niego duchową kotwicą, która nie pozwalała mu utonąć w morzu aktywizmu i próżności, na które był nieustannie narażony z racji swojej ogromnej popularności.
Jak modlił się w Świętą Godzinę sam abp Sheen i co radził innym? Według amerykańskiego duchownego adoracja wcale nie musi oznaczać nieustannego, sztywnego odmawiania regułek. Przestrzegał przed traktowaniem tego czasu jako zadania do „odhaczenia”. Radził, by Święta Godzina była przede wszystkim czasem słuchania i zwykłego przebywania z Bogiem.
Biskup często powtarzał, iż na adorację warto zabrać Pismo Święte. Czytanie Słowa Bożego to moment, w którym Bóg bezpośrednio mówi do nas, a nasza wewnętrzna modlitwa jest na to odpowiedzią. Zachęcał jednak nade wszystko do prostoty. Porównywał czas spędzany przed tabernakulum do… zachowania psa, który po prostu siedzi u stóp swojego ukochanego pana. Zwierzę nie musi nic robić, wystarczy mu sama obecność. Podobnie my, choćby jeżeli nie mamy akurat wzniosłych myśli, czujemy się oschli, roztargnieni czy zmęczeni – sama nasza fizyczna obecność przed Bogiem jest wyrazem głębokiej miłości i wierności.
Sheen pocieszał też tych, którzy zmagają się na modlitwie z trudnościami, a choćby z sennością. Przyznawał z humorem, iż jemu samemu zdarzało się zasnąć podczas adoracji. Przekonywał, iż Bóg, jak kochający ojciec, cieszy się po prostu z tego, iż Jego dziecko przyszło, by przy Nim odpocząć. Najważniejszy jest akt woli i decyzja o podarowaniu Bogu swojego cennego czasu.
Codzienna Święta Godzina była dla abp. Fultona Sheena nie tylko obowiązkiem, ale największym przywilejem. To z niej czerpał natchnienie do kazań, mądrość do pisania setek książek i miłość, która przyciągała do Kościoła rzesze konwertytów. Jego niezłomne postanowienie uczy nas dzisiaj, iż w pędzącym świecie to właśnie czas zatrzymania, milczenia i cichej adoracji nadaje naszemu życiu prawdziwy, nadprzyrodzony sens.
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

42 minut temu




.webp)
.webp)







