Abp Fulton Sheen: Ewangelizacja z kredą w ręku. Fenomen, który wyprzedził epokę

34 minut temu

Abp Fulton Sheen udowodnił, iż ewangelizacja w mediach może przyciągać miliony. Za sprawą programu „Life Is Worth Living” stał się telewizyjnym fenomenem i zdobył nagrodę Emmy. Poznaj historię hierarchy, którego przesłanie wciąż inspiruje tłumy!

Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: EWTN News/Vatican News
Photo credit: EWTN GCN
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Przyszły błogosławiony – którego wyczekiwana beatyfikacja odbędzie się już 24 września w St. Louis – dał się poznać nie tylko jako człowiek głębokiej modlitwy i gorliwy pasterz. W Stanach Zjednoczonych abp Fulton Sheen zdobył ogromną popularność przede wszystkim jako wybitny komunikator. W epoce dynamicznego rozwoju radia i telewizji udowodnił, iż nowożytne media to doskonała przestrzeń, w której chrześcijańska wiara może spotkać się z niepokojami współczesnego człowieka.

Solidny fundament i tytaniczna praca

Sukces Sheena nie był jedynie zasługą wrodzonego talentu oratorskiego. Opierał się na solidnej wiedzy teologicznej i wszechstronnym wykształceniu (studiował m.in. na Katolickim Uniwersytecie Ameryki oraz w Louvain). W swoich audycjach swobodnie łączył chrześcijańską metafizykę z myślą Platona, Arystotelesa, Szekspira, a choćby Einsteina, udowadniając, iż wiara może śmiało dialogować z nauką i kulturą.

Za naturalnością, którą wielu odbiorców brało za improwizację, kryła się tytaniczna praca. Biografowie szacują, iż hierarcha poświęcał od 40 do 60 godzin na przygotowanie jednej audycji radiowej i około 30 godzin na odcinek telewizyjny. „Bycie dobrym mówcą to dziesięć procent wystąpienia i dziewięćdziesiąt procent myślenia, analizy, wysiłku i ciężkiej pracy” – mawiał sam Sheen.

Telewizyjny fenomen z „pasma śmierci”

Od 1930 r. Sheen podbijał radio w ramach popularnej „Catholic Hour”. Prawdziwy przełom nastąpił jednak 12 lutego 1952 r., gdy zadebiutował w telewizji z programem „Life Is Worth Living” („Warto żyć”).

Co ciekawe, stacja DuMont przyznała mu w ramówce tzw. „pasmo śmierci” we wtorkowe wieczory, zmuszając do bezpośredniego konkurowania z największymi hitami rozrywkowymi innych sieci. Zaskakująca prostota programu – biskup, biurko, figurka Maryi, tablica i kreda – okazała się jednak strzałem w dziesiątkę. Mimo potężnej konkurencji audycję oglądało od 2 do 5 milionów widzów, a do stacji napływało aż 8,5 tysiąca listów tygodniowo!

Jeszcze w 1952 r. Sheen otrzymał prestiżową nagrodę Emmy dla telewizyjnej osobowości roku, pokonując gigantów amerykańskiej rozrywki. Odbierając statuetkę, zażartował ze sceny: „Chciałbym podziękować moim czterem autorom: Mateuszowi, Markowi, Łukaszowi i Janowi”.

Od ludzkich niepokojów do nawrócenia

Sheen w swoich programach często wychodził od problemów świetnie znanych przeciętnemu odbiorcy: zmęczenia rutyną pracy, trudów wychowania nastolatków, samotności czy lęku przed wojną nuklearną. zwykle skracał dystans anegdotą lub żartem, by następnie prowadzić widza do diagnozy moralnej, a ostatecznie – do chrześcijańskiej odpowiedzi.

Metoda ta pozwalała mu skutecznie docierać do tysięcy niekatolików. To dzięki jego bezpośredniej posłudze i orędziu wiarę przyjęli m.in. kongresmenka Clare Boothe Luce, redaktor naczelny komunistycznego „Daily Worker” Louis Budenz czy magnat motoryzacyjny Henry Ford II. Jak zauważa dziś Fundacja Fultona Sheena, przesłanie nadziei amerykańskiego hierarchy jest tak ponadczasowe, iż współcześnie fascynuje rzesze młodych ludzi, którzy przecież nie mają prawa pamiętać jego telewizyjnej kariery.

Masowy charakter mediów nie oznaczał dla niego utraty kontaktu z pojedynczym człowiekiem. Punktem wyjścia pozostawało dla abp. Sheena zawsze spotkanie z konkretną osobą i jej historią. W ten sposób uczynił z radia i telewizji potężną ambonę ewangelizacji, stając się niedoścignionym wzorem katolickiej obecności w mediach.

Idź do oryginalnego materiału