7 lipca – wspomnienie bł. Marii Romero Meneses

salezjanie.waw.pl 5 dni temu

Z dostatniego domu pełnego perspektyw do skromnej zakonnej celi. Zamiast kariery, którą planowali dla niej rodzice, wybrała służbę tym, o których świat zapomniał. Poznajcie historię błogosławionej Marii Romero Meneses – nikaraguańskiej salezjanki, która swoją zaraźliwą euforią i bezgraniczną ufnością odmieniła tysiące ludzkich serc w Kostaryce.

Od luksusu do powołania

Maria urodziła się 13 stycznia 1902 roku w Granadzie w Nikaragui jako jedno z trzynaściorga dzieci. Jej ojciec, Feliks Romero Meneses, był ministrem rządowym. Mimo wysokiej pozycji społecznej i życia w pięknym, odizolowanym od biedy domu, w rodzinie Romero panowała wrażliwość na ludzką nędzę. To właśnie od ojca młoda Maria uczyła się empatii i miłości do potrzebujących.

Choć rodzice marzyli dla niej o świetlanej karierze i dostatnim życiu, Maria słyszała inny głos. W 1923 roku wstąpiła do zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki (salezjanek). Po złożeniu ślubów zakonnych, w 1931 roku, została wysłana na placówkę do San José w Kostaryce. Miejsce to stało się jej drugą ojczyzną na kolejne 46 lat.

Małe misjonarki i wielkie dzieła

W San José Maria połączyła pracę nauczycielki w żeńskiej szkole z dynamiczną działalnością charytatywną. Idąc śladami św. Jana Bosko, skupiła się na biednych, opuszczonych dziewczętach z miasta i okolicznych wiosek. Do pomocy zaangażowała swoje bogatsze uczennice, tworząc grupę „małych misjonarek”.

Z czasem Maria zrezygnowała z etatu nauczycielki, by całkowicie oddać się pracy na rzecz najuboższych. Efekty jej determinacji były imponujące:

  • Założyła 36 oratoriów świątecznych, w których dzieci uczyły się katechizmu i otrzymywały pomoc materialną.
  • Wybudowała specjalną wioskę dla bezdomnych rodzin, zapewniając dach nad głową setkom ludzi.
  • Otworzyła przychodnię lekarską gwarantującą bezpłatną opiekę medyczną dla najuboższych.

W 1955 roku jej stałą opieką objętych było około sto rodzin, a ponad pięć tysięcy dzieci uczęszczało na prowadzoną przez nią katechezę.

„Więcej niż chleb”

Gdy w 1939 roku wybuchła II wojna światowa, siostra Maria wraz z pomocnicami ruszyła w najuboższe rejony miasta. Zawsze powtarzała swoim współpracowniczkom: „Pójdziemy do domów, pomożemy je wyczyścić, wymyć, uporządkować. Zaniesiemy tam ubrania i coś do zjedzenia. Pamiętajmy jednak, iż o ile zaniesiemy tym biednym tylko mleko i ubrania, a nie zaniesiemy im Jezusa – staną się jeszcze biedniejsi niż przedtem”.

Cudowna „Woda Madonny”

Widząc ogromne cierpienie i tłumy chorych, których nie było stać na kosztowne leczenie ani pielgrzymkę do Lourdes, siostra Maria żarliwie modliła się do Matki Bożej o pomoc. Poprosiła o łaskę uzdrawiania dzięki zwykłej wody z kranu w jej domu.

Wkrótce do San José zaczęły napływać tłumy. Ludzie przychodzili po tzw. „wodę Madonny”, a relacje o cudownych uzdrowieniach gwałtownie się rozprzestrzeniały. Jednak kierując się zakonnym posłuszeństwem i roztropnością, za radą swojej przełożonej, Maria z czasem zaprzestała jej rozdawania. Dzięki jej staraniom w centrum miasta stanął też kościół poświęcony Najświętszej Maryi Pannie.

Sekret zaraźliwej radości: „Mój Król i moja Królowa”

Skąd drobna zakonnica czerpała siłę do tak tytanicznej pracy? Świadkowie jej życia zgodnie twierdzą, iż jej sekretem było całkowite, wręcz dziecięce zawierzenie Jezusowi i Maryi, których nazywała swoim „Królem i Królową”.

Siostra Maria promieniowała optymizmem, którego nie były w stanie złamać żadne trudności. Wspomina ją bł. Calvo Brenes de Sánchez:

„W obliczu trudności siostra Maria nigdy nie traciła nadziei. Mówiła: «Mój Król i moja Królowa mi pomogą». Była osobą pełną nadziei i dlatego żyła szczęśliwie. Nigdy nie widziałam jej smutnej”.

Inna współsiostra, s. Manuelita Andrade, dodaje:

„Ludzi, którzy przychodzili do niej smutni lub niemal zrozpaczeni, prosząc o pomoc, pocieszała, ukazując im, iż Bóg ich kocha i nigdy ich nie zawiedzie. Wiele razy słyszeliśmy, jak powtarzała: «Wiem, komu zaufałam»”.

Dziedzictwo „Matki Ubogich”

Siostra Maria Romero zmarła nagle na zawał serca 7 lipca 1977 roku podczas pobytu w rodzinnej Nikaragui. Jej odejście poruszyło całą Kostarykę – rząd ogłosił ją honorową obywatelką kraju, a rada miasta San José nazwała jedną z ulic jej imieniem.

14 kwietnia 2002 roku papież św. Jan Paweł II zaliczył ją do grona błogosławionych. W homilii beatyfikacyjnej papież podkreślił, iż s. Maria była wzorową zakonnicą i matką ubogich, która potrafiła ukazywać oblicze Chrystusa w codziennej miłości, nie wykluczając nikogo. Do dziś jej życie pozostaje inspirującym dowodem na to, iż prawdziwa nadzieja i uśmiech potrafią góry przenosić.

Idź do oryginalnego materiału