100. rocznica rozpoczęcia zamachu majowego.

tenetetraditiones.blogspot.com 2 dni temu

Dzisiaj mija 100. rocznica rozpoczęcia zamachu majowego, którego dokonano w dniach 12-15 maja 1926 r. na rozkaz samozwańczego „marszałka” Józefa Piłsudskiego. Było to nielegalne przejęcie władzy, zamach stanu przeciw legalnemu polskiemu rządowi, w trakcie którego życie straciło co najmniej 379 Polaków, a prawie tysiąc zostało rannych. Kilkaset niepotrzebnych ofiar bratobójczych walk.

Nie może być normalnym kraj, w którym na każdym rogu czai się pomnik, plac lub ulica na cześć przywódcy owego przewrotu. Z historycznych wzorów przedwojennej Polski rządzący tzw. III RP wzięli to, co najgorsze. Oddajmy dziś hołd ofiarom narcyza i zamordysty, którego postsolidarnościowi pogrobowcy sanacji postawili na piedestały. W STULECIE ZAMACHU NA KONSTYTUCJĘ, PAŃSTWO I PRAWO!

Zamach majowy stał u źródeł późniejszego upadku II Rzeczypospolitej. To zbrodnia wąsatego Dyzmy, człowieka o ograniczonych, ciasnych poglądach i mentalności watażki, wschodniego satrapy. Piłsudski dopuścił do władzy bandę podobnych sobie dyletantów, którzy na niczym się nie znali (a już najmniej na polityce zagranicznej i nowoczesnym wojsku) ograniczonych i butnych, zadufanych durniów.

Ta tępa, sanacyjna dyktatura – oprócz ofiar zamachu, polskich żołnierzy i cywili – wprowadziła rządy bezprawia i łamania sumień. Represjonowała wybitnych polityków i wojskowych przez aresztowania, procesy polityczne, pobicia, internowania, usuwanie z wojska i administracji, cenzurę czy osadzanie w Berezie Kartuskiej. Nie chodziło wyłącznie o jedną partię – represje dotykały całą opozycję, w tym konserwatystów, narodowców, chadeków, ludowców i socjalistów.

Wśród prześladowanych, więzionych i pozbawionych często zdrowia byli wybitni politycy, tacy jak Wojciech Korfanty, Wincenty Witos, Maciej Rataj oraz wojskowi – gen. Tadeusz Jordan Rozwadowski, Stanisław Haller, Juliusz Tarnawa-Malczewski oraz skrytobójczo zamordowany gen. Włodzimierz Zagórski. Kampania wrześniowa i klęska 1939 roku, były „ukoronowaniem” rządów sanacji, zakończonych niewyobrażalną, bezprecedensową katastrofą dziejową państwa polskiego. Nieudolne rządy sanacji, które doprowadziły ostatecznie do upadku państwa polskiego i katastrofy narodowej podczas II wojny światowej, świetnie wyśmiał w powieści „Kariera Nikodema Dyzmy” wybitny pisarz Tadeusz Dołęga-Mostowicz.

8 września 1927 roku „nieznani sprawcy”, którymi okazali się później funkcjonariusze Policji Państwowej, pobili brutalnie pisarza Tadeusza Dołęgę-Mostowicza. Nieprzytomnego wywieźli samochodem należącym do komendanta głównego Policji za Warszawę i wrzucili do przydrożnej glinianki. Dołęga oprzytomniawszy, doczołgał się do drogi, skąd zabrał go jadący furmanką chłop i podwiózł do miasta. Sanacyjni bojówkarze pobili Mostowicza, bo ten badał sprawę zaginionego gen. Zagórskiego, sugerując na łamach prasy, iż za porwaniem stoją rządowi dygnitarze z naczelnikiem Dyzmą na czele. Motyw porwania i pobicia prof. Wilczura z powieści „Znachor” to opis własnych przeżyć Dołęgi-Mostowicza.

To, co zaczęło się od puczu przeprowadzonego przez brygadiera Józefa Piłsudskiego i jego zwolenników, którego celem było obalenie legalnego rządu Wincentego Witosa współtworzonego przez koalicję narodowych demokratów, ludowców, konserwatystów i chadeków, zakończyło się trzema dniami krwawych starć w Warszawie. Zginęło wtedy co najmniej 379 Polaków – w tym wielu tych, którzy wiernie stanęli w obronie legalnych władz II Rzeczypospolitej. Cześć ich pamięci!

Dziś oddajmy hołd tym, którzy nie ugięli się przed przewrotem i zapłacili za to najwyższą cenę.

Za Redakcja Tenete Traditiones

Michał Mikłaszewski, redaktor naczelny

Idź do oryginalnego materiału